Marko Božić po #WISRCZ: Kibice to nasz dwunasty zawodnik, który pomaga nam przetrwać trudne momenty
Damian Urbaniec
Marko Božić podsumował zwycięstwo z Rakowem, opowiedział o powrocie po urazie, współpracy na boisku, atmosferze przy Reymonta i relacjach w szatni.
Jak oceniasz dzisiejsze spotkanie, szczególnie biorąc pod uwagę to, że po objęciu prowadzenia rywale zdołali doprowadzić do wyrównania?
Myślę, że dobrze poradziliśmy sobie z takim stylem gry przeciwnika. Bardzo ważne było zdobycie pierwszej bramki. Później zrobiło się 1:1, ale ponownie pokazaliśmy naszą mentalność, szczególnie na własnym stadionie.
Nadal jesteśmy jedyną drużyną, która nie przegrała u siebie, więc jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. Najważniejsze są oczywiście trzy punkty.
Po nieobecności w spotkaniu z Widzewem wróciłeś dziś na boisko, pojawiając się na ostatni kwadrans. Czy problemy zdrowotne są już całkowicie za Tobą?
Wszystko jest dobrze. Czuję się dobrze, ze zdrowiem nie ma żadnych problemów. Nie ma powodów do obaw.
Często widzimy, jak schodzisz z piłką do środka i szukasz okazji do oddania strzału. Ten element Twojej gry niektórym przypomina styl Arjena Robbena. Czy to zagranie, które wykonujesz już niemal instynktownie?
Taki właśnie jest mój styl gry. Lubię schodzić z piłką do środka, ale również wychodzić na zewnątrz. Lubię pojedynki jeden na jednego i drybling. To elementy, które charakteryzują moją grę.
Nie chodzi jednak wyłącznie o mnie, ponieważ najważniejsza jest cała drużyna. Każdy zawodnik ma swoje mocne strony, a moją jest właśnie taki sposób gry. Staramy się wykorzystywać te atuty, ale jednocześnie korzystamy z umiejętności pozostałych piłkarzy. Jedni dobrze strzelają, inni podają czy dośrodkowują.
Myślę, że jako zespół prezentujemy się naprawdę dobrze.
Trybuny przy Reymonta po raz kolejny wypełniły się do ostatniego miejsca. Czy po tylu występach przed własną publicznością nadal odczuwasz wyjątkowość tej atmosfery, czy zdążyłeś się już do niej przyzwyczaić?
Myślę, że gra przed naszymi kibicami zawsze jest czymś wyjątkowym. Za każdym razem towarzyszą temu szczególne emocje. Tak samo było w pierwszej lidze, kiedy stadiony również były pełne, a teraz w Ekstraklasie mamy komplet publiczności praktycznie na każdym spotkaniu.
Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni i wdzięczni kibicom. To nasz dwunasty zawodnik, który pomaga nam przetrwać trudne momenty. Nawet przy wyniku 1:1 nie poddajemy się, a kibice to widzą i wspierają nas przez całe spotkanie.
Cieszymy się, że mogliśmy zdobyć bramkę, wspólnie świętować i dać im radość z kolejnych trzech punktów.
W zespole jest kilku piłkarzy, z którymi możesz swobodnie porozumiewać się po niemiecku. Czy ta wspólna znajomość języka sprawiła, że stworzyliście bliższą grupę także poza treningami?
Tak, spędzamy razem czas. Ja, Dario, Gigi, Marcel i Julius mówimy po niemiecku. Oczywiście jesteśmy ze sobą bardzo blisko, ale nie oznacza to, że trzymamy się wyłącznie we własnym gronie.
Lubimy rozmawiać ze wszystkimi, ponieważ jesteśmy jedną drużyną. Na boisku musimy współpracować i grać razem. Nie chodzi tylko o zawodników niemieckojęzycznych.
Czasami gramy też wspólnie w karty, co jest bardzo przyjemnym sposobem na spędzanie wolnego czasu.
Skoro wspomniałeś o kartach, to jakie gry wybieracie najczęściej i kto w Waszym gronie jest najtrudniejszym przeciwnikiem?
Gramy w Wista. Mamy kilku naprawdę dobrych graczy.
A jak wygląda Wasz kontakt poza klubem? Czy organizujecie wspólne wyjścia i spotkania również w wolnym czasie?
Oczywiście, że spędzamy razem czas także poza boiskiem. Lubimy dzielić ze sobą różne chwile również poza treningami.
To naprawdę wyjątkowe, że mamy tak dobrą relację między sobą. Nie oznacza to jednak, że wychodzimy wyłącznie w gronie niemieckojęzycznych zawodników. Zapraszamy także pozostałych kolegów, Francuzów czy Polaków.
Staramy się utrzymywać dobre relacje ze wszystkimi, ponieważ ma to duże znaczenie dla naszej gry. Ważne jest, żeby w szatni panowała dobra atmosfera, a nie tworzyły się zamknięte grupy.
Myślę, że widać to również na boisku. Jesteśmy jedną drużyną i nie ma znaczenia, kto wychodzi w pierwszym składzie, a kto pojawia się później. Wszyscy mamy ten sam cel, czyli zdobywanie trzech punktów.
Z kim na murawie najlepiej znajdujesz wspólny język? Czy jest ktoś, z kim szczególnie dobrze układa Ci się współpraca przy konstruowaniu akcji?
Mam dobre relacje boiskowe z wieloma zawodnikami. Szczerze mówiąc, lubię grać z każdym.
Dario i Krzyżo występują po tej samej stronie co ja, czyli po lewej, dlatego najczęściej współpracuję właśnie z nimi. Julius również czasami pojawia się w tej strefie, a Rodado jest w polu karnym.
Mamy więc wiele różnych możliwości rozegrania akcji. Myślę, że dlatego jesteśmy tak groźni w ofensywie.
Nie jest tak, że dobrze rozumiem się tylko z jednym czy dwoma zawodnikami. Wszyscy jesteśmy ze sobą dobrze zgrani, choć oczywiście z niektórymi współpracuję częściej ze względu na pozycję na boisku.
Dzisiejszy mecz był szczególny dla Juliusa, który po raz pierwszy wpisał się na listę strzelców w Ekstraklasie. Jakie znaczenie może mieć dla niego to trafienie?
Bardzo się z niego cieszę. Zdobył swoją pierwszą bramkę w Ekstraklasie i myślę, że to naprawdę ważny krok w jego rozwoju.
Jesteśmy szczęśliwi, że jest z nami, że należy do naszej drużyny i podpisał nowy kontrakt. Po prostu bardzo się z tego cieszymy.
Widać było, że zależy Ci na tym, aby samemu zakończyć jedną z akcji golem. Czy brak własnego trafienia pozostawia po tym meczu pewien niedosyt?
Oczywiście, że chciałbym strzelić gola. Chciałbym zdobywać bramkę w każdym meczu. Czasami jednak się to udaje, a innym razem zaliczasz asystę. Taka jest piłka nożna.
Czy po urazie, z którym ostatnio się zmagałeś, odzyskałeś już pełną sprawność i czujesz się komfortowo na boisku?
Tak, wszystko jest w porządku.
Przed Wami wyjazdowe spotkanie w Poznaniu. Czy pod względem fizycznym jesteś już przygotowany na występ w wyjściowej jedenastce?
Tak, jestem gotowy. Oczywiście ostateczna decyzja należy jednak do trenera.
Marko Božić po #WISRCZ: Kibice to nasz dwunasty zawodnik, który pomaga nam przetrwać trudne momenty